A kto to taki, ten Prometeusz? Złodziej, co bogów okradł? I do tego socjalista: co ukradł, ludziom dał. Jaki związek z Polską? Co proponuję? Już tłumaczę. Na ciszę wyborczą temat wydaje mi się z sam raz.

 

Co Polska ma dziś do zaofiarowania światu? Jaki polski produkt mógłby trafić pod strzechy od Kalifornii do Bangladeszu? Polski samochód? Polski komputer? Może. Ale, choć niewykluczone, mało kto bierze to na serio. Polska szkoła oprogramowania, to już bardziej prawdopodobne - niewątpliwie nauka jest kluczem do rozwiązywania tego typu zagadek.

 

Ale na co stawiać? Na fizykę? Na matematykę? Na chemię? Rozwijać oczywiście trzeba wszystkie. Ja położyłbym jednak dziś szczególny nacisk na biotechnologię.

 

Wszyscy wiemy, że wielkie koncerny wyprodukowały i sprzedają ziarna zbóż dających wysokie plony. I wysokie dochody właścicielom, do których nie należymy. Ziarna te mają wszak jedną - z punktu widzenia biednych - wadę: są sterylne. A gdybyśmy tak, za państwowe pieniądze, sfinansowali badania mające na celu wyprodukowanie zbóż o podobnie wysokiej wydajności, ale niesterylnych? Przez kilka lat sprowadziły by one do państwowej kasy sporo pieniędzy z całego świata, pokrywając prawdopodobnie z nawiązką nakłady poniesiona na badania. A na później, na osłodę zostało by poczucie przyczynienia się do zmniejszenia głodu w skali globalnej.

 

Wiem, że to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane, że trzeba przedzierać się przez morze patentów chroniących inwestycje koncernów, że głodu tak prosto się nie zwalczy itd. Ale wydaje mi się, że dobrze byłoby stworzyć konkurencję dla producentów sterylnych zbóż, póki jeszcze jest na to czas. I że bylibyśmy pierwszymi beneficjantami takiego osiągnięcia. I że na polu selekcji wysokowydajnych ziaren Polska już dziś ma sporo sukcesów, jest więc na czym budować.

 

A gdyby przy okazji udało się zrobić, jako rodzaj znaku firmowego, żeby czubki naszych zbóż mieniły się biało-czerwonymi barwami? Czemu nie. Trzeba tylko uważać, byśmy badań nie zaczęli od tego ostatniego i nie obsiali całego areału takimi właśnie, tylko o połowę mniej wydajnymi od obecnych, uprawami.